PODZIEL SIĘ
fot. materiały prasowe

Boom na rynku biur trwa w najlepsze – zarówno w Warszawie jak i w regionach nowe projekty w błyskawicznym tempie zmieniają panoramy miast.

Największa gorączka ogarnęła stolicę, w której znajduje się 60 proc. oferty nowoczesnych biur z całej Polski.

– Najemców przyciąga przede wszystkim centrum miasta, gdzie obok nowych strzelistych wież, idealnym uzupełnieniem oferty są biura w zrewitalizowanych kamienicach czy murach pofabrycznych. Prestiżowy adres oraz niepowtarzalne klimatyczne wnętrza przyciągają wielu najemców – przekonuje Anna Olszewska, zarządca nieruchomości Plac Bankowy 1.

Według danych JLL, w ubiegłym roku w Warszawie wynajęto aż 860 tys. mkw. biur. Wskaźnik wakatów spadł do 8,7 proc., a do użytku w tym czasie trafiło tylko 230 tys. mkw. powierzchni. Stołeczny rynek jest więc bardzo chłonny.

– Rekordowy wynik ubiegłorocznego popytu na biura w Warszawie jest zasługą zarówno nowych podmiotów, które postanowiły rozpocząć swoją działalność w stolicy, operatorów powierzchni elastycznych, jak i firm, które zdecydowały się na dalszą ekspansję w Warszawie. Duże i częste transakcje na dodatkową powierzchnię biurową dla firm, takich jak Alior Bank, AstraZeneca, Deloitte czy Samsung, potwierdzają atrakcyjność biznesową stolicy – przekonuje Anna Młyniec z JLL.

Deweloperzy budują teraz kolejne 720 tys. mkw. biur, z czego zdecydowana większość trafi na rynek najwcześniej za rok. W tym roku utrzyma się więc luka podażowa. Znalezienie powierzchni dostępnej od ręki stanowi niemałe wyzwanie. Według raportu Market in Minutes, opublikowanego przez Savills, w prestiżowych budynkach w centrum miasta brakuje miejsca na ekspansję obecnych najemców. Powierzchnia w budowie została zabezpieczona już w 40 proc. umowami najmu pre-let, lub jest w trakcie zaawansowanych negocjacji. – Niewykluczone, że część budynków wynajmie się w pełni jeszcze przed oddaniem do użytku – zauważa Daniel Czarnecki, ekspert z Savills.

Na fali biurowej gorączki i przy jednoczesnym braku dobrych działek w centrum miast, w ostatnich latach wzrosło zainteresowanie zabytkami czy starymi obiektami komercyjnymi. Drugiego życia doczekały „klasyki”, takie jak Rotunda i Prudential w Warszawie, komunistyczne Domy Towarowe Alfa (dwa budynki) w Poznaniu, czy krakowski Szkieletor.

– Warszawa ma do zaoferowania ogromną liczbę biur, a jednocześnie powierzchni w historycznych budynkach nie ma aż tak wiele. To charakterystyczne nie tylko dla stolicy Polski, podobne problemy z zapewnieniem odpowiedniej przestrzeni w centrum miasta ma wiele stolic europejskich. Całkowicie odrestaurowane i zmodernizowane obiekty historyczne są poszukiwane ze względu na swoje położenie, doskonałe skomunikowanie, wysoki standard oraz „duszę” czyli niepowtarzalny klimat związany z historią – tłumaczy Anna Olszewska.

Inwestorów nie zniechęcają wyższe koszty realizacji projektu, wynoszące nawet i o 150 proc. więcej w porównaniu ze standardową budową. Jak bowiem zwraca uwagę Anna Olszewska, działki znajdujące się w najlepszych lokalizacjach stanowią niemal bezcenną wartość na rynku nieruchomości komercyjnych, a stojące na nich budynki z ciekawą historią i zachwycającą architekturą są „wisienką na torcie”.

– Jednak adaptacja zabytku do nowych funkcji czy oczekiwań najemców wymaga zaprojektowania nowoczesnej i komfortowej przestrzeni z zachowaniem dawnych elementów budynku. To nie jest łatwe wyzwanie – zastrzega Anna Olszewska.