fot. Pixabay.com

7 proc. wynosi obecnie w Polsce opracowany przez Deloitte indeks niepokoju. To spadek z rekordowych 34 proc. miesiąc temu, kiedy poziom obaw nad Wisłą był najwyższy na świecie. 

W najnowszej edycji badania firmy doradczej Deloitte Global State of the Consumer Tracker widać, że po dużych wzrostach na początku listopada, Polacy znów poczuli się pewniej. Aż o 10 pp. przybyło konsumentów, którzy czują się bezpiecznie w sklepach stacjonarnych. Jedna piąta z nas nie ma obaw przed udziałem w wydarzeniach takich jak mecze czy koncerty. O 8 pp. przybyło też Polaków, którzy nie boją się iść do dentysty czy fryzjera.

„Global State of the Consumer Tracker” to dziesiąta edycja prowadzonego cyklicznie przez Deloitte wśród polskich konsumentów badania ich reakcji i obaw związanych z pandemią koronawirusa. Na świecie badanie zostało przeprowadzone po raz trzynasty. W najnowszej ankiecie na przełomie listopada i grudnia na pytania Deloitte odpowiedziało po tysiąc osób z w sumie 18 krajów. Oprócz Polaków byli to mieszkańcy Australii, Kanady, Chin, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Włoch, Japonii, Meksyku, Holandii, Korei Południowej, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Chile, RPA.

Duży spadek indeksu niepokoju

Z najnowszej ankiety Deloitte wynika, że globalnie poziom lęku jest nieporównywalnie niższy niż miesiąc temu. Wśród krajów gdzie jest on najmniejszy jest także znacznie więcej państw z Europy. Dla Polski, opracowany przez Deloitte indeks niepokoju, czyli różnica netto między osobami, które zgodziły się ze zdaniem „Jestem bardziej zaniepokojony niż tydzień temu” oraz tymi, które zaprzeczyły, wyniósł na początku grudnia 7 proc. To spadek aż o 27 pp. od badania przeprowadzonego na początku listopada kiedy Polacy deklarowali niepokój na rekordowym poziomie 34 proc.

– Tak duży i nagły spadek poziomu niepokoju pokazuje, że pierwszy szok wywołany wzrostem zachorowań minął, a Polacy przyzwyczajają się do sytuacji, życia i pracy w tak niecodziennych warunkach. Co prawda w ciągu miesiąca niepokój odczuwany przez konsumentów znacząco spadł, ale nadal jesteśmy bardzo wysoko. Przed nami są tylko Indie, gdzie indeks niepokoju wynosi 29 proc. i jest najwyższy właściwie w każdej edycji badania – mówi Michał Tokarski, Partner, lider sektora dóbr konsumenckich w Polsce, Deloitte.

Co ciekawe, na czele krajów z najmniejszym poziomem lęku znów są Niemcy. U naszych zachodnich sąsiadów indeks niepokoju wynosi -33 proc., więc jest niższy niż ostatnio o 21 pp. Za Niemcami są Holendrzy z indeksem na poziomie -25 proc. Najwyższy spadek poziomu lęku odnotowali w ciągu miesiąca Francuzi. W najnowszej edycji badania wynosi on -11 proc., a więc mniej niż miesiąc temu aż o 33 pp.

Poziom niepokoju spadł we wszystkich grupach wiekowych respondentów Deloitte. Co ciekawe jednak, o ile na początku listopada najwyższy poziom obaw deklarowały osoby w wieku 55+, o tyle w grudniu najbardziej zaniepokojeni zdają się być Polacy w wieku 35-54 lata (47 proc.). Najmniej zaniepokojone są osoby w wieku 18-34 lata (42 proc.).

Dużo bezpieczniej w sklepach

Ogólne uspokojenie tylko w niewielkim stopniu wpłynęło na zmniejszenie poziomu obaw dotyczących zdrowia własnego i bliskich osób. W Europie wciąż najbardziej zaniepokojeni o zdrowie są Hiszpanie (78 proc.). W przypadku tego kraju w ciągu miesiąca poziom niepokoju podniósł się o kolejne 3 pp. Polska znalazła się tuż za Hiszpanią. 63 proc. rodzimych konsumentów obawia się o swoje zdrowie, co oznacza spadek o 3 pp. w porównaniu z badaniem z początku listopada. Na świecie największy poziom lęku o własną kondycję odnotowują Chińczycy (84 proc.) i mieszkańcy Meksyku (82 proc.).

– Polacy wiąż mają najwyższy w Europie poziom obaw o zdrowie rodziny. Razem z Meksykiem, z wynikiem 81 proc., jesteśmy pod tym względem na trzecim miejscu na świecie. Wyższy poziom obaw jest w Indiach i Chinach. 82 proc. zapytanych Hindusów i aż 85 proc. Chińczyków niepokoi się o stan zdrowia członków rodziny. Warto zauważyć, że w przypadku Polski najnowsze badanie pokazuje pierwszy od sierpnia spadek obaw w zakresie zdrowia własnego i rodziny. Od trzech miesięcy obserwowaliśmy jego systematyczny wzrost – mówi Krzysztof Wilk, Partner Associate w dziale Doradztwa Podatkowego, lider praktyki Life Sciences & Health Care, Deloitte.

Wart odnotowania jest duży skok poczucia bezpieczeństwa w sklepach. Po sporym, bo aż o 12 pp. spadku na początku listopada, najnowsza edycja badania przynosi wzrost o 10 pp. Prawie połowa polskich konsumentów deklaruje, że czuje się bezpiecznie podczas zakupów w sklepach stacjonarnych. Zauważalny wzrost, bo o 6 pp. dotyczy barów i restauracji. Dziś 36 proc. z nas czuje się w takich miejscach komfortowo, choć grudzień to kolejny miesiąc kiedy lokale gastronomiczne mogą serwować jedzenie jedynie na wynos.

Mimo że ograniczenia w przyjmowaniu gości dotyczą także hoteli, aż o 8 pp. wzrosła liczba Polaków, którzy nie mają obaw przed zatrzymaniem się w takim miejscu, a ponad jedna czwarta z nas bezpiecznie czuje się na pokładzie samolotu. Jedna piąta ankietowanych odpowiedziała, że nie ma obaw przed udziałem w wydarzeniach, na które przychodzi wiele osób, jak mecze czy koncerty. Znacznie (8 pp.) wzrosła też liczba konsumentów, którzy bez obaw korzystają z indywidulanych usług jak wizyta u dentysty czy fryzjera (42 proc.).

Obawy o pracę i finanse wciąż duże

Do poziomu z drugiej połowy sierpnia spadł odsetek Polaków, którzy mają obawy związane z powrotem do biura.

– Od ostatniej edycji badania, kiedy obawy przed pracą stacjonarną miało rekordowe 35 proc. zapytanych, ich liczba spadła o 5 pp. Nieco swobodniej czujemy się także podczas podróży komunikacją miejską, którą wielu z nas wykorzystuje jako środek transportu do miejsca pracy. Ponad połowa naszych respondentów zapowiada, że w najbliższych tygodniach ograniczy korzystanie z miejskich autobusów, tramwajów, czy metra, podczas gdy miesiąc temu odpowiedziało tak prawie 60 proc. ankietowanych – mówi John Guziak, Partner, lider ds. Kapitału Ludzkiego w Deloitte Polska.

Mimo, że oddala się wizja kolejnego lockdownu, niezauważalnie, bo zaledwie o 1 pp. spadła liczba konsumentów, którzy obawiają się, że stracą pracę. To dziś powód do zmartwień dla 53 proc. zapytanych przez Deloitte. O 5 pp. wzrosła także liczba osób, które niepokoją się o spłatę swojego zadłużenia kredytowego (68 proc.). Tylko jedna piąta konsumentów nie ma związanych z tym obaw. Na niemal niezmiennym poziomie utrzymuje się natomiast liczba Polaków (-1 pp.), którzy obawiają się o stan swoich oszczędności (72 proc.). Tylko 15 proc. z nas nie ma co do tego obaw.

– Obecna sytuacja to z pewnością pokłosie dotychczasowych, spowodowanych przez pandemię obostrzeń. Wielu przedsiębiorców musiało się przebranżowić, a w najgorszym wypadku zamknąć definitywnie lub czasowo własny biznes. Polacy wciąż ostrożnie podchodzą do kwestii finansowych. Tylko o 2 pp. do 30 proc. spadła liczba konsumentów, którzy obawiają się o uregulowanie przyszłych płatności. Wciąż też wolimy poczekać z robieniem dużych zakupów na lepsze czasy – mówi Przemysław Szczygielski, Partner, lider branży Usług Finansowych w Polsce, Deloitte.

Coraz chętniej płacimy za wygodę

Uspokojenie nastrojów nad Wisłą widać także w zwyczajach zakupowych polskich konsumentów. Choć o 4 pp. mniej jest tych, którzy kupują na zapas, nadal jesteśmy pod tym względem na pierwszym miejscu w Europie (41 proc.). Tuż za nami są Włosi (40 proc.) Globalnie do kupowania więcej niż są w stanie zużyć na bieżąco, przyznaje się najwięcej mieszkańców Indii (68 proc.). W Chinach z kolei jest najwięcej konsumentów, którzy polują na okazje (61 proc.). Po wzroście od ostatniej fali badania o 4 pp., wśród krajów europejskich Polska jest pod tym względem na trzecim miejscu (48 proc.) za Wielką Brytanią (50 proc.) i Irlandią (51 proc.). Za nami są Francuzi (47 proc.) i Niemcy (46 proc.).

– Polacy znów coraz chętniej płacą za wygodę, jak na przykład dostarczenie zakupów do domu. Tzw. trend convenience rośnie systematycznie od początku października.W najnowszej edycji to już jedna trzecia zapytanych. – Warto bliżej przyjrzeć się powodom, dla których jesteśmy gotowi więcej wydać za udogodnienia w trakcie zakupów. Od trzech edycji badania kierujemy się przede wszystkim obawą o zdrowie, choć w ciągu miesiąca liczba osób, które podają ten powód spadła z 71 proc. do 64 proc. Na drugim miejscu niezmiennie jest oszczędność czasu, a na trzecim, co jest bardzo ciekawe, po raz pierwszy redukcja stresu. To powód dla aż 41 proc. naszych ankietowanych, czyli więcej aż o 7 pp. niż miesiąc temu – podsumowuje Michał Tokarski.